Jak przeżyć na ulicach (i chodnikach) Aten?

Dlaczego Aten? Ano dlatego, że Ateny są duże, żeby nie powiedzieć, że bardzo duże. A na pewno są bardzo, bardzo zatłoczone. Zwłaszcza w centrum i okolicach, czyli tej części miasta, która mieści się na standardowej turystycznej mapce i w której najczęściej obracają się turyści, bo tam jest Akropol. Jeżeli uda się przeżyć w Atenach, teoretycznie powinno się to przełożyć na umiejętność przeżycia w ogóle. 

Uwaga: to instrukcja dla pieszych. Instrukcji dla rowerzystów nie będzie, bo jeżeli ktoś jest na tyle twardy, żeby tam jeździć rowerem, to sam sobie poradzi. Instrukcję dla kierowców musi napisać ktoś z prawem jazdy – jedyne, co mogę Wam doradzić z pozycji pasażera, to sprawdzić, czy lusterka się składają bez problemów, bo przejazd przez niektóre uliczki tego wymaga. 

Jak przejść na drugą stronę 

A więc, drogi pieszy turysto, jeżeli zbłądzisz z deptaka na większą ulicę i postanowisz przejść na jej drugą stronę, miej oczy dookoła głowy. Światła istnieją, działają i bardzo miło z ich strony. Na zielonym można w miarę bezpiecznie przejść. Na czerwonym albo w miejscu nieprzeznaczonym można przejść bezkarnie (przynajmniej nigdy nie widziałam, żeby policja kogokolwiek zatrzymała*, a Wy?), ale lepiej nie próbować, a jeżeli już trzeba, ćwiczyć najpierw na mniejszych ulicach. Na dużych przypomina mi to zawsze grę komputerową, w której próbuje się ludzikiem przejść na drugą stronę ulicy i trzeba się tak ustawiać, żeby nie stać na drodze samochodów. Z tym, że tutaj samochody i ludziki są prawdziwe. 

Za to mniejsze ulice są często jednokierunkowe, więc kiedy ustalimy, który to kierunek, można sprawdzać tylko jedną stronę pod kątem nadjeżdżających pojazdów. Dla równowagi na chodniku zdarzają się czasem skuterzyści. 

W prawo, w lewo, czy może w górę i w dół? 

Co jeszcze warto wiedzieć? W Atenach oprócz standardowego poruszania się w prawo, w lewo albo na wprost przemieszczamy się również w górę albo w dół (tak też zresztą Grecy określają kierunki). Płasko bywa sporadycznie albo w budynkach, ulice i chodniki wznoszą się/opadają łagodnie albo nieco ostrzej. Element wspinaczki jest gratis i nie do, nomen omen, obejścia.  

Jeżeli natrafimy na demonstrację, lepiej zachować czujność, bo w okolicach demonstracji może się pojawić gaz łzawiący. Niestety, bywa i tak. 

Ostatnia rzecz, o której trzeba pamiętać, zwłaszcza po dłuższym pobycie: przestawić się na polskie realia po powrocie, szczególnie w świetle nowych przepisów ;). 

*Kiedyś za to widziałam policjanta, który na środku skrzyżowania spokojnie rozmawiał sobie z panem na motoro-podobnej maszynie, a potem się pożegnali, policjant założył białe rękawiczki i zaczął najspokojniej w świecie kierować ruchem.